Rafał Pacześ – Pacześ i Lotek Tour

Rafał <a href="https://influworld.pl/rafal-paczes/">Pacześ</a> — Materiał z trasy Pacześ i Lotek Tour | Recenzja
Recenzja programu stand-up

Rafał PacześPacześ i Lotek Tour

2024 75 min Nowy Jork Program nr 5
8.8/10

Materiał zarejestrowany podczas nowojorskiego przystanku wspólnej trasy Rafała Paczesia i Łukasza „Lotka" Lodkowskiego to piąty pełnowymiarowy program Paczesia i pierwszy nagrany poza Polską — na scenie, którą komik wyprzedał po raz piąty. Blisko 75 minut buduje on bez przerwy, bez supportu, bez crowdworku otwierającego. Sam materiał jest w całości dostępny na YouTube.

Tematyczną osią programu jest syndrom oszusta skalowany przez awans klasowy: człowiek, który w latach 90. pił oranżadę z woreczka, teraz stoi w garderobie Roberta Lewandowskiego i daje mu zniżkę na własny występ, żeby „zapaść w pamięć". Pacześ nie opisuje sukcesu — opisuje niemożność uwierzenia w jego realność, przy jednoczesnym wzrastaniu rachunków za Thermomix i Roombę, które rządzą kuchnią jak małe dyktatury.

Nowobogacki z nieodrobioną biedą

„Puder do cery zimnej" był programem o człowieku między klasami. Ten jest o człowieku, który jedną klasę przekroczył — i wciąż nie może w to uwierzyć. Różnica jest zasadnicza, bo wymaga od Paczesia innego rodzaju uczciwości: nie wystarczy już obserwować innych z dystansu łódzkiej kamienicy, trzeba wejść z kamerą do własnej kuchni i pokazać, jak stoi przed Thermomixem za sześć tysięcy złotych i nie wie, co z nim zrobić. To ryzykowniejszy materiał i Pacześ go nie traci.

Architektura programu jest kaskadowa i spięta trzema pełnoprawnymi callbackami — motyw akacji, motyw Lewandowskiego i motyw „Pucharu UEFA" (Thermomix) wracają w nowych konfiguracjach przez cały wieczór. Fizyczność programu jest przy tym znacznie bardziej rozbudowana niż w poprzednich odsłonach: pantomima „pozycji Spidermana" przy defekacji, tango w kuchni podczas cichych dni i inscenizacja walki Roomby z mąką to momenty, które działają wyłącznie ciałem — i działają precyzyjnie. Segment o notariuszu i różnicy między „laską" a „łaską" to z kolei najlepszy w całym dorobku Paczesia dowód na to, że potrafi budować puentę z jednego znaku diakrytycznego.

Program ma jeden strukturalny dług: blok o ADHD, choć szczery i dobrze wykonany, jest tematycznie najsłabszym ogniwem — diagnoza jako wyjaśnienie szkolnych porażek to materiał, który w polskim stand-upie zaczyna być eksploatowany. Pacześ go nie nadużywa, ale nie wnosi tu też nic, czego nie dałoby się powiedzieć bez tej etykiety. To jedyne miejsce, gdzie program zwalnia zamiast przyspieszać. Poza tym „Dziękuję Białystok" jako zamknięcie nowojorskiego wieczoru to najkrótszy możliwy gest podsumowania całego tematu programu — i jeden z lepszych finałów w jego karierze.

01

Laska vs. łaska — segment notarialny

Pacześ poświęca kilka minut na analizę językową aktu notarialnego i dochodzi do momentu, w którym jeden brakujący znak diakrytyczny zmienia sens całego kontraktu małżeńskiego. Mechanizm jest czysty: najpierw buduje powagę języka prawniczego, potem demoluje ją jedną kreską. Spośród wszystkich jego narzędzi językowych to najoszczędniejsze i najcelniejsze.

02

Tango w kuchni — ciche dni

Pacześ inscenizuje cisze w związku jako fizyczny taniec: dwie osoby robiące osobne kanapki, synchronicznie omijające się przy blacie bez dotknięcia. Segment działa niemal bez słów — samo ciało opisuje dynamikę relacji dokładniej niż jakikolwiek monolog. To najlepiej wykonany kawałek physical comedy w tym programie.

03

Akacja — klamra pokoleniowa

Motyw srania w lesie pod akacją pojawia się na początku jako element nostalgii za biedą lat 90., a wraca w finale jako scenografia postapokaliptycznego Zgierza, z którego wychodzi Morfeusz. Callback jest tak odległy czasowo, że sala musi się przez chwilę zatrzymać — a to zawieszenie przed śmiechem jest tu w pełni zamierzone i w pełni zasłużone.

Blok o ADHD — diagnoza zamiast obserwacji

Segment o diagnozie w wieku trzydziestu lat jest szczery, ale opiera się na narracji, którą słyszymy już od kilku lat w polskim stand-upie. Pacześ nie wykracza tu poza schemat „teraz rozumiem, dlaczego byłem dziwny w szkole". Materiał jest wykonany sprawnie, ale nie przesuwa tematu w żadne nowe miejsce.

Hermetyczność — najwyższa w dorobku

„Puder do cery zimnej" był trudny do eksportu. Ten program jest niemal nieprzepuszczalny bez polskiej socjalizacji: biały tydzień, oranżada z woreczka, Zenek Martyniuk jako punkt odniesienia estetycznego, specyfika Zgierza — każdy z tych żartów wymaga kontekstu kulturowego, którego nie da się zastąpić przypisem. To nie jest zarzut wobec jakości, ale wobec zasięgu.

Blok o córce — czarny humor bez drugiego dna

Portret trzylatki jako istoty pozbawionej instynktu samozachowawczego jest efektowny i dobrze wykonany, ale pozostaje na poziomie anegdoty. W porównaniu z segmentem o cichych dniach czy notariuszu brakuje mu warstwy, która wynosiłaby go ponad celny i śmieszny opis rodzicielskich frustracji.

Warsztat sceniczny Tango w kuchni, pozycja Spidermana, walka z Roombą — program jest wyjątkowo plastyczny. Pacześ rzadziej niż kiedyś opowiada, a częściej gra. To zauważalny postęp w stosunku do poprzednich programów.
9/10
Storytelling i struktura Trzy pełnoprawne callbacki spięte przez cały wieczór, kaskadowe przejścia między blokami i finał domykający wszystkie wątki. Najlepiej skonstruowany program w dorobku.
9/10
Oryginalność i tematyka Syndrom oszusta i awans klasowy to terytorium, w które Pacześ wchodzi głębiej niż ktokolwiek w polskim stand-upie. Blok o ADHD to jedyne miejsce, gdzie program schodzi na utarty szlak.
8/10
Język i styl „Laska vs. łaska" to punkt absolutnie wyjątkowy w polskim stand-upie — puenta zbudowana z jednego znaku diakrytycznego. Własny słownik (mordzia, Puchar UEFA, chirurgia wulgarności) jest konsekwentny i rozpoznawalny.
9/10
Spójność persony scenicznej „Nowobogacki z traumą biedy" jest konsekwentny od Lewandowskiego do Roomby. Każdy segment jest fragmentem jednego portretu. Finałowe „Dziękuję Białystok" w Nowym Jorku to najkrótszy i najtrafniejszy możliwy skrót całej persony.
9/10
Ocena vs. własny dorobek „Puder do cery zimnej" był krokiem naprzód względem programów 1 i 2. Ten program jest krokiem naprzód względem „Pudru" — mocniejsza fizyczność, bardziej rozbudowane callbacki, głębszy temat. Linia wznosząca jest tu czytelna.
9/10
Ocena końcowa
53 / 60 punktów
8.8/10

Sprawdź również inne występy Rafała Paczesia takie jak Rafał Pacześ – Puder do cery zimnej, oraz nowy program Pacześ Lotek Tour 2

Przewijanie do góry