Rafał Pacześ – BANG 2

Recenzja programu stand-up

Rafał PacześBANG 2

2020
ok. 75 min
YouTube
Program nr 4
8.1/10

„BANG 2″ ukazał się w 2020 roku jako oficjalna kontynuacja drugiego programu Paczesia i jako pierwsza duża premiera polskiego stand-upu stricte na YouTube, bez wcześniejszego tournée teatralnego. Program trwa około 75 minut i jest pod względem ambicji formalnych najbardziej zwartym i jednowątkowym materiałem Paczesia do tej daty: od pierwszej minuty do ostatniej kręci się wokół jednej osi – matematyki biedy i kosztów awansu. Fasolka po bretońsku za 14 złotych w otwierającym fragmencie i naleśnik z bananem i Nutellą z włosem partnerki na końcu – te dwa obrazy wyznaczają granice tego wieczoru.

Program jest logicznie zbudowany jako seria eskalacji ekonomicznych: kurtka za 1200 złotych przy stanie konta 1201,50 PLN, licznik prądu przedpłatowy jak telefon na kartę, leasing S-klasy z ratą 8000 złotych netto miesięcznie. Pacześ nie opowiada o tym, jak bardzo się dorobił – opowiada o tym, jak bardzo zmienił się kontekst, w którym wydaje pieniądze, i że każdy wydatek wciąż wywołuje ten sam fizyczny lęk co dawniej. To program bardziej konceptualny niż narracyjny, i tę koncepcję realizuje ze spoistością, której nie miał ani „BANG”, ani „Zaczynam Rozumieć”.

Pogniecziony Mieszko I i rata leasingowa

Najsilniejszą stroną „BANG 2″ jest precyzja, z jaką Pacześ dokumentuje psychologię zakupów na granicy finansowej. Scena z kurtką za 1200 złotych w Manufakturze, kupowaną przy 1201,50 PLN na koncie, nie jest anegdotą – jest rekonstrukcją stanu, który większość widowni rozpoznaje somatycznie. Kolejna scena, w której Pacześ niszczy wezwanie do zapłaty za prąd w niszczarce jako akt „jebać biedę”, a trzy dni później stoi w kolejce z „największymi złodziejami w Łodzi” po licznik przedpłatowy – to ten sam mechanizm co Mustang pod Lidlem z „Pudru”: rytuał performatywny, który jest za drogi dla aktualnego stanu konta i za tani dla wyobrażonej tożsamości. Pacześ rozumie tę sprzeczność i buduje na niej cały program.

Blok o leasingu Mercedesa S-klasy działa dokładnie tak jak powinien: komik wchodzi do salonu w kurteczce sprzed czterech lat, recepcjonistka kieruje go do dostaw od zaplecza, a po tym jak podaje swoje nazwisko – reakcja sali jest proporcjonalna do skoku, który Pacześ opisuje. Puenta z ratą 8000 złotych netto miesięcznie jest efektowna, choć sam blok ma trochę za dużo materiału zanim dochodzi do sedna. Najsilniejszy żart w tej sekwencji – kolizja Mercedesa przez palca, który wyjechał bez patrzenia w lusterko – jest dobry, ale przychodzi za późno w bloku, gdy energia już trochę opadła.

Słabszą połową programu jest wszystko, co przychodzi po leasingu: blok o kobiecych kategoriach ubrań i torebce (sprawny, ale obserwacyjny bez osobistego rdzenia), blok o toaletach publicznych (solidny slapstick, ale bez konceptualnego związku z resztą wieczoru) i kończąca puenta z włosem w naleśniku, która jest właściwą klamrą zamykającą, ale zbyt dosłowna jak na program, który przez pierwsze pół godziny operował na poziomie diagnozy społecznej. Pacześ dobrze skonstruował pierwszą połowę, a drugą wypełnił materiałem poprawnym, lecz nie równorzędnym.

01

Kurtka za 1200 zł przy 1201,50 PLN na koncie

Najlepiej opisany moment dysocjacji finansowej w całym dorobku Paczesia. Mechanizm jest prosty i precyzyjny: kurtka się podoba, dziewczyny przy kasie mówią że cudownie leży, w portfelu jest dosłownie o 1,50 PLN więcej niż trzeba – i Pacześ kupuje. Następuje „lawina handlowa” (skarpetki, aplikacja, pytanie o Hitlera przy kasie), która zamiast być tłem, jest właściwym tematem bloku: że sprzedawca wie, kiedy klient już zapadł decyzję i od tej chwili wyciągnie z niego wszystko. Blok jest krótki i nie marnuje ani jednej minuty.

02

Licznik przedpłatowy – kolejka z „największymi złodziejami w Łodzi”

Jeden z najlepszych obrazów klasowej degradacji w jego programach. Pacześ niszczy wezwanie do zapłaty w niszczarce jako akt filozoficzny, a trzy dni później stoi w kolejce w elektrowni, bo licznik przedpłatowy działa jak telefon na kartę i trzeba po doładowanie po osiedlu. Siła tego bloku polega na tym, że komik nie śmieje się z „największych złodziei w Łodzi” – on mówi, że stał z nimi w tej samej kolejce i to jest fakt, a nie metafora. To jeden z momentów, w których persona „nowobogackiego z rodowodem” jest najautentyczniejsza.

03

Torebka jako poświęcenie – metafora z „łapaniem lewego powietrza”

Najodważniejszy językowo fragment programu. Pacześ porównuje trzymanie damskiej torebki przez mężczyznę do robienia loda – i całe 3 minuty buduje tę metaforę konsekwentnie, aż do demonstracji „łapania lewego powietrza” jako dźwięku stanowiącego nagrodę za poświęcenie. Blok jest prowokacyjny, ale ma wewnętrzną logikę – Pacześ nie robi żartu z kobiet, robi żart z transakcyjności relacji. To inna skala niż większość obserwacyjnego materiału w programie.

Druga połowa programu – obserwacja zamiast diagnozy

Po bloku leasingowym program wyraźnie zmienia rejestr z ekonomiczno-psychologicznego na obyczajowy. Bloki o kategoriach ubrań damskich, toaletach publicznych i włosach partnerki w mieszkaniu są sprawne technicznie i mają swoje mocne momenty, ale nie rozwijają konceptualnej osi pierwszej połowy. To materiał, który mógłby być w dowolnym innym programie Paczesia. „Puder” trzymał ten sam poziom od początku do końca – „BANG 2″ w połowie programu odkłada swój najlepszy temat i nie wraca do niego.

Blok leasingowy – za długi zanim dochodzi do puenty

Historia z salonem Mercedesa ma doskonały otwierający obraz (recepcjonistka i dostawy od zaplecza) i dobrą puentę finalną (kolizja przez palca), ale środek bloku – opis oczekiwania na samochód i relacja z jazdy testowej – trwa o kilka minut za długo. Pacześ buduje napięcie, ale nie wykorzystuje go wystarczająco precyzyjnie. W „Pudrze” sekwencja Mustanga była dwa razy krótsza i dwa razy gęstsza.

Finał z naleśnikiem – klamra za dosłowna

Zamknięcie przez włos w ostatnim kęsie naleśnika z Nutellą jest koncepcyjnie trafne – luksusowe życie rozbijające się o biologię związku – ale wykonane zbyt dosłownie jak na program, który otworzył się filozofią fasolki po bretońsku i metodą niszczenia wezwań do zapłaty. Pacześ zasłużył na mocniejszą, bardziej abstrakcyjną puentę. To, co dostajemy, spełnia swoją rolę, ale nie zapada w pamięć.

Warsztat sceniczny
Program nagrany stricte pod YouTube, bez sceny teatralnej, co wymusza inne zarządzanie energią – Pacześ pracuje bardziej słowem niż ciałem niż w poprzednich programach. Naśladowanie recepcjonistki z salonu, demonstracja „łapania lewego powietrza” i gra głosem przy kolejce w elektrowni są solidne, ale program nie ma spektakularnych momentów fizycznych na miarę Domestosa z BANG czy Mustanga z Pudru.
8/10
Storytelling i struktura
Pierwsza połowa programu jest najspójniej skonstruowanym materiałem ekonomicznym Paczesia – sekwencja kurtka → elektrownia → leasing tworzy logiczny łuk awansu klasowego. Druga połowa tego łuku nie domyka: przechodzi w osobne, słabiej powiązane bloki. Klamra fasolka/naleśnik jest poprawna kompozycyjnie, ale nie wystarczająco silna dla programu, który przez pierwsze 35 minut operował na wysokim poziomie precyzji.
7/10
Oryginalność i tematyka
„Matematyka biedy” jako temat wieczoru jest pomysłem oryginalnym i wykonanym z precyzją, której polski stand-up nie miał wcześniej w tym rejestrze. Licznik przedpłatowy jak telefon na kartę, 1201,50 PLN na koncie przy kurtce za 1200 – te obrazy są specyficzne i niepowtarzalne. Bloki z drugiej połowy (ubrania, toalety, włosy) są poprawne, ale nie dokładają nic do tematycznego projektu programu.
8/10
Język i styl
„Jebać biedę” jako filozofia i akt performatywny jednocześnie to najlepsza praca Paczesia ze sloganem własnego autorstwa. Onomatopeja „gaz gaz gaz” używana jako opis escytacji zakupowej i napięcia seksualnego, „pogniecziony Mieszko I” jako symbol wspólnoty ekonomicznej – program generuje zwroty, które wchodzą do języka. Wulgaryzmy są precyzyjnie odmierzone i nigdzie nie zaburzają rytmu.
8/10
Spójność persony scenicznej
„Nowobogacki z Ziemi Obiecanej” jest tu najbardziej świadomie zbudowaną wersją persony Paczesia – komik otwarcie komentuje mechanizm hasła „jebać biedę” jako slogan, który stał się poza jego kontrolą. To rzadki moment autoanalizy persony w trakcie programu. Paradoks: największa świadomość narzędzia i jednocześnie najmniej błyskotliwe użycie go w drugiej połowie wieczoru.
8/10
Ocena vs. własny dorobek
„BANG 2″ jest lepszym programem niż „BANG” – spójniejszy konceptualnie, z wyraźniejszym tematem i bez słabych bloków poprzednika. Nie osiąga poziomu „Pudru”, którego architektura była równa od początku do końca. Plasuje się między tymi dwoma: wyżej niż „BANG” i „Zaczynam Rozumieć”, niżej niż szczyt, który Pacześ sam sobie wyznaczył dwa lata wcześniej.
8/10
Inne programy Rafała Paczesia

„BANG 2″ jest czwartym programem Paczesia i bezpośrednią kontynuacją Rafał Pacześ – BANG – jeśli nie widziałeś pierwszej części, warto zacząć od niej, bo motyw awansu klasowego i łódzkiego kodu kulturowego pojawia się tam w wersji surowej, zanim Pacześ wyostrzył narzędzia. Tematyczny szczyt tej linii programów wyznacza Rafał Pacześ – Puder do cery zimnej – program z 2018 roku, który jako pierwszy nadał tej narracji pełną architekturę.

Jeśli „BANG 2″ to Twój punkt wejścia w dorobek Paczesia i chcesz zobaczyć, co się dzieje gdy ta persona trafia na areny – następnym krokiem jest Rafał Pacześ – ZOBA CO JES, nagrany rok później w Gdynia Arenie. Dla widzów zainteresowanych początkami warto sięgnąć też po Rafał Pacześ – Zaczynam Rozumieć – debiut, który zapowiedział wszystkie późniejsze tematy w formie jeszcze nieobrobionej.

Ocena końcowa
47 / 60 punktów
8.1/10



Wyszukaj profile

Wyszukaj, przeglądaj, filtruj i znajdź profile, które Cię interesują!

Search
Filtruj po kategorii
Wybierz kategorię lub wpisz frazę aby rozpocząć wyszukiwanie

Wyszukiwanie profili...

😕

Nie znaleziono profili

Spróbuj zmienić kryteria wyszukiwania lub wybrać inną kategorię.

Przewijanie do góry