Łukasz Lotek Lodkowski – Pacześ i Lotek Tour

Recenzja nagrania stand-up

Łukasz Lotek LodkowskiPacześ i Lotek Tour

Nagranie trasowe 2024
ok. 90 min
zapowiedź: Rafał Rutkowski
8.3/10

Nagranie Lotka z trasy „Pacześ i Lotek Tour 2024″ to osobny twór na tle jego solowych programów – wieczór bardziej rozległy tematycznie, mniej precyzyjny strukturalnie, ale miejscami wybitny w pojedynczych blokach. Zapowiedź przez Rafała „Rutka” Rutkowskiego nie jest tu przypadkowa – to on jest bohaterem otwierającej historii o zakupie wagyu w Hali Koszyki, która od pierwszych minut ustala ton całego wieczoru: człowiek w zderzeniu z absurdem, który sam na siebie ściągnął.

Wieczór obejmuje: operację wagyu i kolację w Wilanowie (3120 zł za mięso, które skończyło u psa), inflację i „gówno mięsko” japońskiego naukowca, portret Paczesia z ADHD i jego paraliżem przy zamawianiu cappuccino, wyprawę do holenderskiego coffee shopu i Dzielnicy Czerwonych Latarni, spotkanie z Andrzejem Piasecznym w garderobie i wolę Lotka, żeby się „zgodzić dla historii na scenę”, dojrzewanie w erze teledysków MTV, egzorcyzm rodzinny po odkryciu historii przeglądarki, wojnę z otyłością przez wszystkie diety świata, blokadę kart przez Kasię i nieudane negocjacje z McDonaldem, próbę wejścia na Netflix z operatorem-wsiokiem z psującym się zębem, zemstę Kasi na pracowniku hotelowym po roku nauki angielskiego u czarnoskórego Amerykanina, oraz wielkanocny egzorcyzm z orzechem brazylijskim, krzyżem z czekolady i czterema butelkami święconej wody. To jeden z najbogatszych tematycznie wieczorów w dorobku Lotka – i jeden z najmniej równomiernych.

Wagyu, Piasek i moc dogrywki

Dwie rzeczy wyróżniają to nagranie spośród wszystkich programów w dorobku Lotka. Pierwsza to historia z wagyu – blok o zakupie mięsa za 3120 złotych, które ostatecznie trafiło do psa Rutkowskiego, jest pod względem komicznego potencjału materiału równy najlepszym fragmentom „Bałaganu na strychu”. Zestawienie ceny pierwszego samochodu Lotka z jednorazowym rachunkiem za steki dla sześciu osób, kolejka w Hali Koszyki trzymająca mu kciuki podczas negocjacji z rzeźnikiem, mięso kamuflowane w torbie Żabki i przytrzymywane na seks-kajdankach z obawy przed kradzieżą, wreszcie luksusowe wagyu smażone na jednej patelni w dymie ślepej kuchni w Wilanowie i podane z tanią fasolką – to historia o inflacji, presji towarzyskiej i polskiej hipokryzji opowiedziana przez jeden zakup spożywczy. Lotek nie mógłby napisać lepszego opisu tego, jak klasa średnia wyobraża sobie luksus, nie żyjąc w nim na co dzień.

Druga rzecz, którą zapamiętuje się z tego nagrania na długo, to historia z Andrzejem Piasecznym w garderobie – i przede wszystkim jej budowa. Lotek słyszy, że Piasek go szuka, i natychmiast jego mózg konstruuje scenariusz, którego nie było: wychyla się z garderoby gotowy „się zgodzić dla historii na scenę”. Piaseczny chciał zdjęcia. To jest bit o mechanizmie komickiego myślenia – o tym, że stand-uper w każdej sytuacji widzi najpierw narrację, a potem rzeczywistość. A dogrywka, że Piasek nigdy tego zdjęcia nie wrzucił na social media, i komentarz Lotka o tym, do czego mogło mu służyć, jest przykładem tego, jak prosta obserwacja może pracować jeszcze przez dwie minuty po właściwej pointce. W całym dorobku Lotka jest bardzo mało takich bitów – gdzie żart ma dodatkowe piętro, które uruchamia się po chwili ciszy.

Słabością nagrania jest struktura – a raczej jej brak. Wieczór trasowy bez dramaturgicznego kręgosłupa, który Lotek zbudował przez „starcze rady” w „W krążku tajemnic”, rozsiewa się na kilkanaście historii o zbliżonym ciężarze bez wyraźnej hierarchii. Finał z wielkanocnym egzorcyzmem – orzech brazylijski, czekoladowy krzyż odgryziony instynktem grubasa, cztery butelki święconej wody i wujek mówiący po aramejsku – jest wybitny i ratuje całość, ale program do tego finału dochodzi krętą drogą. Nagranie trasowe rządzi się jednak innymi prawami niż solowy program – i jako dokument tego, jak Lotek wygląda w masowej trasie, z publicznością w halach, jest materiałem cennym i miejscami bardzo dobrym.

01

Wagyu – 3120 zł, jedna patelnia i pies Rutkowskiego

Szok cenowy w Hali Koszyki (2400 zł za kilogram, potem australijska 1400, potem pośrednia 1100, potem polska 600 – i każda cena to nowy etap upokorzenia), kolejka trzymająca kciuki, dzwonienie do banku żeby zmienić limity, i finał: mięso za ponad trzy tysiące złotych smażone w dymie na jednej patelni, podane z tanią fasolką i winem z górnej półki Lidla, a potem oddane psu. Lotek wchodzi w ten blok z pozycji kogoś, kto sam dał się wpuścić w pułapkę i kto sam siebie o to oskarża – i to sprawia, że historia nie jest kpiną z bogaczy, ale portretem człowieka, który chciał wypaść dobrze i przepłacił za to dwa razy: finansowo i emocjonalnie.

02

Piaseczny w garderobie – historia z dodatkowym piętrem

Lotek słyszy że Piasek go szuka, mózg natychmiast konstruuje scenariusz, którego nie było. Wychyla się gotowy „się zgodzić dla historii na scenę”. Piasek chciał zdjęcia – i poszedł. Właściwa pointka jest już dobra. Ale dogrywka – że Piasek nigdy tego zdjęcia nie wrzucił nigdzie publicznie, co Lotek puentuje sugestią o prywatnym użytku – uruchamia dodatkowy poziom komizmu, który pracuje jeszcze przez chwilę po tym, jak główny żart się zamknął. To rzadkość w dorobku Lotka, który zwykle buduje bity na jednej precyzyjnej pointce bez pięter. Tu jest inaczej – i to widać.

03

Wielkanocny egzorcyzm – orzech, czekolada i aramejski

Lotek próbuje rozładować rodzinną dyskusję o aborcji historią o gołębich jajkach. Zadławia się orzechem brazylijskim. Rodzina zamiast pomocy uznaje to za opętanie. Wujek ksiądz rzuca go na fotel, matka biegnie po Biblię, wujek wpycha mu do ust krzyż z czekolady – a grubas instynktownie go odgryza, bo jest słodki. Czekolada z orzechem razem blokują gardło całkowicie. Cztery butelki święconej wody wlewane pod ciśnieniem przepychają orzecha i ratują mu życie. Finał – wujek radosny, że szatan opuścił ciało, matka zapisuje przepis na herbatę. Jeden z najlepiej zbudowanych finałów w całym dorobku.

Brak dramaturgicznego kręgosłupa – wieczór bez hierarchii bloków

W porównaniu do „W krążku tajemnic”, gdzie trzy starcze rady dawały wieczorowi wyraźny rytm i strukturę, nagranie trasowe jest zbiorem dobrych historii bez wyraźnej logiki kolejności. Niektóre bloki – wsiok z psującym się zębem na spotkaniu z Netfliksem, zemsta Kasi na pracowniku hotelowym po roku angielskiego – są świetne jako epizody, ale ich miejsce w wieczorze wydaje się przypadkowe. Finał z egzorcyzmem ratuje całość, ale droga do niego jest za długa i za płaska.

Portret Paczesia – zabawny, ale powierzchowny

ADHD Paczesia i paraliż przy cappuccino, coffee shop w Holandii i trolling w Dzielnicy Czerwonych Latarni to materiał, który byłby świetny w rozmowie prywatnej, ale na scenie działa połowicznie. Lotek ma tu mniej dystansu niż przy własnych historiach – i widać, że bloki o Paczesiu są bardziej impresją niż historią. Zakład w Dzielnicy Czerwonych Latarni jest za szybko domknięty, żeby zdążył się rozwinąć w coś więcej niż anegdotę.

Środkowa część nagrania – zbyt wiele krótkich bloków pod rząd

Między historią o Piasecznym a finałowym egzorcyzmem nagranie przechodzi przez kilka segmentów, które każdy z osobna jest dobry, ale razem tworzą za długą środkową partię bez wyraźnego oddechu. Blok o YouTube i żółtym dolarze, wsiok z Netflix, zemsta Kasi, podmiana filmów – wszystkie sprawne, ale żaden nie ma ciężaru porównywalnego z wagyu ani egzorcyzmem. W halowej trasie publiczność wybaczy – w solowym programie to byłaby bardziej odczuwalna dziura.

Warsztat sceniczny
Blok wagyu jest fizycznie i głosowo znakomity – kolejne etapy szoku cenowego odegrane jak spektakl z ekspresją, kolejka trzymająca kciuki, rozmowa z bankiem. Historia z Piasecznym jest bardziej kameralna, ale finał z wychylaniem się z garderoby i ciszą po pointce to jeden z lepiej zagranych momentów w trasowym dorobku. Egzorcyzm z zadławieniem – precyzyjna choreografia.
8/10
Storytelling i struktura
Nagranie trasowe nie ma dramaturgicznego kręgosłupa solowego programu i nie powinno być z nim porównywane na tych samych zasadach. Jako dokument trasowej energii działa dobrze. Jako skonstruowany wieczór – środek jest za płaski, zbyt wiele bloków o zbliżonej wadze bez wyraźnej hierarchii. Finał z egzorcyzmem ratuje całość i jest jednym z najlepiej zbudowanych domknięć w dorobku Lotka.
7/10
Oryginalność i tematyka
Wagyu jako narzędzie do opowiadania o inflacji, presji towarzyskiej i polskiej hipokryzji luksusowej to jeden z najlepszych pomysłów tematycznych w całym dorobku. Piaseczny i dogrywka z prywatnym użytkiem zdjęcia to materiał, który ma drugie piętro – rzadkość u Lotka. Gówno mięsko japońskiego naukowca jako punkt wyjścia do refleksji o wyborach konsumenckich przyszłości jest nowym rejestrem – półabstrakcyjnym, daleko od autobiografii.
9/10
Język i styl
„Całe życie będę przez niego prześladowany” o Piasecznym po historii z MTV, „instynkt grubasa” jako pojęcie powracające przez cały wieczór, „z każdego gówna da się wyjść” jako pointa i obietnica zarazem, „najgorszy stan na świecie” o jednoczesnym głodzie i potrzebie srania – to program gęsty od dobrych wyrażeń. Mniej precyzyjny językowo niż „W krążku tajemnic”, ale bogatszy energetycznie.
8/10
Spójność persony scenicznej
Nagranie trasowe robi coś, czego solowe programy nie mogą: pokazuje Lotka w kontekście relacji branżowych – z Paczesiem, z Rutkowskim, z Piaskiem, z ludźmi z Netflixa. Persona grubego przegrywy ma tu nowe oblicze: komika, który jest już na tyle znany, żeby wchodzić w zasięg celebrytów, i na tyle szczery, żeby opowiadać, jak bardzo go to rozśmiesza i przeraża jednocześnie.
9/10
Ocena vs. własny dorobek
Nagranie trasowe nie rywalizuje ze szczytami solowych programów – to inny format i inny kontekst. W tej kategorii liczy się to, że wagyu i Piaseczny to dwa bity dorównujące najlepszym momentom z „Bałaganu na strychu” i „W krążku tajemnic”. Program jako całość jest nierówny, ale ma wyraźny charakter – i pokazuje Lotka w środowisku, którego w solowych programach nie ma.
8/10
Inne programy Łukasza Lotka Lodkowskiego

Jeśli spodobało Ci się nagranie z trasy, solowe programy Lotka dadzą ci tę samą energię w bardziej precyzyjnie zbudowanej formie. Szczyt dorobku to Łukasz Lotek Lodkowski – Bałagan na strychu z blokiem medycznym i masażem w Tajlandii, oraz Łukasz Lotek Lodkowski – W krążku tajemnic – najbardziej dramaturgicznie dopracowany wieczór w jego karierze.

Wątek Kasi i wagyu łączy się z poprzednim nagraniem – Łukasz Lotek Lodkowski – BANG 2 to pierwszy program, gdzie Kasia pojawia się jako stała bohaterka.

Ocena końcowa
49 / 60 punktów
8.3/10

 


Wyszukaj profile

Wyszukaj, przeglądaj, filtruj i znajdź profile, które Cię interesują!

Search
Filtruj po kategorii
Wybierz kategorię lub wpisz frazę aby rozpocząć wyszukiwanie

Wyszukiwanie profili...

😕

Nie znaleziono profili

Spróbuj zmienić kryteria wyszukiwania lub wybrać inną kategorię.

Przewijanie do góry