Ilona Felicjańska vs Monika Jarosińska: spór o stare ciała

Ilona Felicjańska i Monika Jarosińska to dwie najstarsze uczestniczki sezonu Królowej Przetrwania. W dżungli zderzyły się w nieoczekiwanym sporze o starość, ciało i to, jak kobieta po pięćdziesiątce powinna funkcjonować w polskim show-biznesie.

Dwie najstarsze uczestniczki sezonu

Ilona Felicjańska i Monika Jarosińska to dwie wyraźnie najstarsze postacie w obecnym sezonie Królowej Przetrwania. Felicjańska – top modelka pierwszego ligowego sortu z lat 90., osoba, która przeszła przez dramat alkoholizmu i przemoc ze strony partnera Paula, dziś wraca do mediów po długim okresie odbudowy w programie Team Challenge. Jarosińska – 48-letnia aktorka łódzkiej Szkoły Filmowej rocznika 1999, kobieta z 7-letnią przerwą zawodową spowodowaną medialnym skandalem i powrotem przez najbardziej nieprawdopodobne drzwi – reality show. Obie reprezentują pokolenie kobiet, które weszło do polskiego show-biznesu w czasach, gdy reguły gry były zupełnie inne niż dziś. Dżungla zmusiła je do współistnienia z zupełnie nowym pokoleniem celebrytek, których obecność zawsze prowadzi do zderzenia kulturowego.

Konflikt obu pań w obozie zaskoczył widzów, bo początkowo wydawało się, że dwie najstarsze uczestniczki naturalnie znajdą wspólny język. Tymczasem różnica między nimi – choć obie należą do podobnego pokolenia – okazała się większa, niż można było przewidzieć. Felicjańska wnosi do programu doświadczenie modelki, kobiety, która przez lata zarabiała na życie własnym ciałem i wyglądem. Jarosińska wnosi doświadczenie aktorki, która budowała karierę na warsztacie, głosie i osobowości, a nie wyłącznie na fizyczności. Te dwa modele „kobiety w branży” zderzyły się w jednym z mocniejszych sporów sezonu, w którym tematem stało się to, jak kobieta po pięćdziesiątce powinna nosić własne ciało w mediach. Temat dla polskiego show-biznesu boleśnie aktualny i wciąż słabo opracowany merytorycznie.

Spór o „stare ciała” – jak doszło do starcia

W jednym z odcinków programu między Felicjańską a Jarosińską wybuchła emocjonalna wymiana zdań, która szybko zyskała w mediach społecznościowych etykietę „sporu o stare ciała”. Punktem zapalnym była refleksja nad tym, jak młodsze uczestniczki traktują swoje sylwetki – z dystansem, z pewnością siebie, czasem z przesadną pewnością siebie. Jedna z pań stwierdziła, że „stare ciała” w polskich mediach są dziś zbyt często ukrywane, druga – że przeciwnie, nadmiernie eksponowane bez koniecznej refleksji. Ten pozornie drobny spór szybko stał się scenariuszem, w którym zaczęło chodzić o coś więcej niż tylko sylwetki – o całe kobiece doświadczenie wieku w branży, która systematycznie ten wiek karze.

Felicjańska, która przez lata pracowała w modelingu, ma na ten temat szczególnie wyrobiony pogląd. Wie z doświadczenia, jak działa branża, która wycenia kobietę w jednostkach lat – im młodsza, tym droższa. Wie też, jak wygląda druga strona tej rzeczywistości, gdy kobieta po czterdziestce nagle przestaje dostawać oferty pracy, bo na zdjęciu ma już jedną zmarszczkę za dużo. Jarosińska, choć aktorka, też doświadczyła tego mechanizmu, choć w mniej drastycznej formie. Aktorki polskie po pięćdziesiątce wciąż otrzymują role, ale głównie te „matek głównych bohaterek” lub „babci, która umrze w trzecim akcie”. To rzeczywistość, której obie panie nie chcą akceptować i która stała się dla nich impulsem do tej szczerej, choć ostrej, wymiany zdań w obozie.

Dwie kobiety, dwa modele dojrzałości

Felicjańska i Jarosińska reprezentują dwa zupełnie różne sposoby radzenia sobie z dojrzałością w show-biznesie. Modelka, która walczyła z alkoholizmem i przemocą ze strony partnera Paula, dziś otwarcie mówi o tym, że jej ciało jest świadectwem przebytej drogi – blizn, problemów ze zdrowiem, ale też wewnętrznej siły. Jej akceptacja własnego wieku jest tym mocniejsza, im trudniejsza była droga, którą przeszła. Felicjańska nie udaje, że jest młodsza niż jest, i nie zabiega o wygląd „wiecznej trzydziestki” – co w polskim show-biznesie jest postawą wręcz radykalną. Po wyjściu z uzależnienia, którego mechanizmy przerabiała w Team Challenge, ma do swojego ciała stosunek pełen pokory i wdzięczności jednocześnie.

Jarosińska podchodzi do tematu inaczej. Ona otwarcie mówi o menopauzie, hormonalnej terapii zastępczej, mgle mózgowej i spadku libido – tematach, które przez dekady były w polskich mediach absolutnym tabu. Aktorka traktuje swój wiek jak fakt biologiczny, którym zarządza świadomie, ale bez moralnego komentarza. Jej ostra rada dla Nicole, by zniknąć na 6 miesięcy, była tylko jedną z manifestacji tej postawy – aktorki, która nie owija w bawełnę i nie udaje, że pewne rzeczy są inne, niż są. To podejście paradoksalnie bliskie jest temu, co reprezentuje Felicjańska, ale różne w wykonaniu – Jarosińska atakuje, Felicjańska przyjmuje. Ta różnica w stylu okazała się nie do pogodzenia w warunkach Bieda Kampu.

Kobieta po 40 w polskim show-biznesie

Polski rynek mediów rozrywkowych wciąż nie wypracował dobrego scenariusza dla kobiety po czterdziestce. Z jednej strony stacje próbują pokazywać „dojrzałe twarze” w programach kulinarnych, lifestylowych i talk show. Z drugiej – reality show wciąż preferują młodsze uczestniczki, a te starsze wprowadzają tylko po to, by stworzyć kontrast pokoleniowy lub by zagrać kartą „weteranki”. Felicjańska i Jarosińska są dziś w tej samej kategorii – mają wiek, doświadczenie, ale niewiele propozycji, które by je traktowały jako pełnoprawne podmioty zawodowe. Stąd ich obecność w Królowej Przetrwania, która dla wielu krytyków była zaskakująca, ma swoje proste wyjaśnienie – dla obu pań to po prostu jeden z niewielu formatów, w których wciąż mogą zaistnieć. Podobny mechanizm rządzi karierami innych weteranek polskich mediów, w tym Anny Sowińskiej, która zmieniła się z Małej Ani w Niską Annę, świadomie akceptując upływ lat i porzucając infantylny pseudonim.

Po programie – czy jest tu miejsce na pojednanie?

Po zakończeniu Królowej Przetrwania Felicjańska i Jarosińska nie utrzymują bliskiego kontaktu, ale nie eskalują też konfliktu. Obie panie wydają się rozumieć, że ich spór był więcej dramatem branży niż sporem osobistym – i że w gruncie rzeczy reprezentują podobne wartości, choć w różnym opakowaniu. Każda z nich na swój sposób walczy o to, by kobieta po pięćdziesiątce w polskich mediach miała pełne prawo do widoczności bez konieczności udawania młodszej. Ta walka jest dziś zbyt ważna, by ją pogrążać przez wzajemne ataki w mediach społecznościowych.

Z perspektywy widzów spór o „stare ciała” pozostanie jednym z bardziej kulturowo nasyconych momentów sezonu. Pokazał, że Królowa Przetrwania nie jest tylko programem o przetrwaniu w dżungli – jest też przestrzenią, w której panie z różnych pokoleń, biografii i światopoglądów spotykają się w jednym obozie i muszą znaleźć wspólny język. Felicjańska i Jarosińska tego wspólnego języka nie znalazły do końca, ale ich starcie stało się dla widzów lekcją o tym, jak wygląda dojrzewanie kobiety w polskim show-biznesie. Lekcja ta nie zawsze jest przyjemna, ale jest cenna – i obie panie, choć z różnych pozycji, są dziś jej najbardziej autentycznymi nauczycielkami. Polski rynek wciąż uczy się, jak ich słuchać, ale dobrze, że w ogóle ma szansę. Kolejne sezony pokażą, czy starsze uczestniczki dostaną w polskich reality show przestrzeń, na jaką zasługują, czy też pozostaną wyłącznie elementem narracyjnego kontrastu wobec młodszych koleżanek.

Przewijanie do góry