Ilona Felicjańska: picie to ucieczka od życia

Ilona Felicjańska o swoim alkoholizmie: picie to była ucieczka od życia, którego nie umiała znieść. Modelka w wywiadzie dla Bez Maski tłumaczy, dlaczego sięgała po alkohol i jak Team Challenge pomogło jej wrócić do siebie.

„Picie to ucieczka od życia” – filozofia Felicjańskiej

Ilona Felicjańska, była top modelka lat 90., w wywiadzie dla podcastu Bez Maski, towarzyszącym Królowej Przetrwania, podsumowała swój wieloletni alkoholizm w jednym precyzyjnym zdaniu. Picie to była ucieczka od życia, którego nie umiałam znieść – powiedziała szczerze. To diagnoza, która pokazuje, że Felicjańska dziś rozumie swoją historię nie jako „słabość charakteru”, lecz jako mechanizm psychologicznej obrony przed rzeczywistością, której w pewnym momencie nie potrafiła już znieść. Modelka, która kiedyś była symbolem polskiego sukcesu zawodowego, w pewnym momencie zaczęła używać alkoholu jako narzędzia do „wyłączania” świadomości tego, co działo się w jej życiu osobistym.

Felicjańska podkreśla, że jej alkoholizm nie był wynikiem jednej decyzji ani jednego traumatycznego wydarzenia. To była stopniowa transformacja, w której kobieta z silnym charakterem, znana z bezkompromisowej osobowości, zaczęła sięgać po kieliszek coraz częściej, by łatwiej znieść codzienność. Najpierw był to „kieliszek wina po pracy”, potem „lampka przed snem”, potem „drink, by się zrelaksować przed wystąpieniem”. Każdy kolejny krok wydawał się wówczas niegroźny – dopiero z perspektywy lat modelka rozumie, że to była klasyczna eskalacja, prowadząca do uzależnienia. Każda osoba uzależniona od alkoholu rozpoczynała w punkcie, w którym Felicjańska była w pewnym konkretnym roku swojego życia – i to jest informacja, którą modelka chce dziś przekazać innym.

Toksyczna relacja z Paulem jako kontekst

Kluczowym elementem zrozumienia alkoholizmu Felicjańskiej jest jej toksyczna relacja z partnerem Paulem. Ilona Felicjańska o przemocy ze strony Paula opisała, jak długoletnia dynamika kontroli, izolacji i przemocy wpłynęła na jej psychikę. Alkohol w tej relacji pełnił podwójną funkcję – z jednej strony był znieczulaczem na codzienne wybuchy partnera, z drugiej strony narzędziem, dzięki któremu Felicjańska mogła łatwiej znosić własne poczucie wstydu i bezradności. To nie alkohol robił z niej ofiarę przemocy – była nią niezależnie od tego – ale alkohol pozwalał jej dłużej trwać w sytuacji, z której powinna była uciec.

Modelka konsekwentnie podkreśla, że nie wini Paula za swój alkoholizm – bo każda osoba dorosła sama odpowiada za swoje wybory. Ale jednocześnie nie ukrywa, że relacja z partnerem była dla niej jednym z głównych czynników stresogennych, które popychały ją w stronę kieliszka. Gdyby tego stresu nie było, prawdopodobnie nie wpadłaby w spiralę uzależnienia. To rozróżnienie – między odpowiedzialnością za własne wybory a kontekstem, który te wybory ułatwia – jest dla Felicjańskiej dziś kluczowe. Pomaga jej rozumieć siebie z empatią, ale jednocześnie nie zwalnia z odpowiedzialności za swoją rolę w całej tej historii.

Team Challenge – jak modelka doszła do trzeźwości

Ratunkiem dla Felicjańskiej okazał się program Team Challenge – intensywna terapia odwykowa, w której spędziła kilka miesięcy. To tam po raz pierwszy mogła w pełnym dystansie spojrzeć na całą swoją sytuację – i na alkoholizm, i na destrukcyjną relację z Paulem. Terapeuci pomogli jej zidentyfikować emocjonalne mechanizmy, które prowadziły do picia, i zaprojektować strategie radzenia sobie z trudnymi stanami bez sięgania po alkohol. To proces, który dla wielu pacjentów programu jest najbardziej intensywnym doświadczeniem ich życia – i dla Felicjańskiej również był takim punktem zwrotnym.

Modelka podkreśla, że Team Challenge nie była „magicznym lekarstwem”. Po wyjściu z programu musiała codziennie pracować nad utrzymaniem trzeźwości, czasem walcząc z myślami o jednym tylko kieliszku wina przy okazji rocznicy lub trudnej sytuacji zawodowej. Recovery nie kończy się po sześciu miesiącach terapii – jest stałym zarządzaniem własnym zdrowiem psychicznym, podobnie jak dla wielu innych kobiet z trudną przeszłością. Mechanizmy są różne, ale logika podobna. Natalisa, która od 11. roku życia walczyła z samookaleczaniem, opisuje recovery dokładnie tak samo – jako codzienny wybór, a nie punkt na osi czasu. To podobieństwo nie jest przypadkowe, bo mechanizm uzależnienia od substancji i mechanizm samookaleczania mają podobną logikę psychologiczną. Oba są próbą „wyłączenia” bólu, którego dziecko czy dorosły nie umie znieść w inny sposób.

Recovery jako codzienne zarządzanie życiem

Felicjańska w wywiadach dziś szczególnie podkreśla, że recovery wymaga konkretnych codziennych narzędzi. Modelka opracowała sobie system, w którym każdego ranka określa swoje „zagrożenia” – czyli sytuacje w danym dniu, które mogą popchnąć ją w stronę alkoholu. Może to być stresująca rozmowa zawodowa, spotkanie ze stresującą osobą lub po prostu trudny emocjonalnie wieczór. Dla każdego „zagrożenia” Felicjańska ma przygotowaną alternatywną strategię – rozmowę z bliską osobą, ćwiczenia oddechowe, spacer, nagrywanie przemyśleń. To system, który dla osób bez doświadczenia uzależnienia może wyglądać przesadnie, ale dla Felicjańskiej jest po prostu warunkiem trzeźwości. Bez tej codziennej pracy zachowanie trzeźwości po latach uzależnienia byłoby praktycznie niemożliwe.

Podobne narzędzia recovery stosują też inne uczestniczki Królowej Przetrwania, choć w odmiennych kontekstach. Dominika Tajner, która po latach ratowania Michała Wiśniewskiego od długów dziś dystansuje się od roli „tej, która ratuje”, również musiała wypracować codzienne zasady chroniące jej własne zdrowie psychiczne. Anna Sowińska, która świadomie wybrała emigrację na Maltę, by uciec od polskiego show-biznesu, opisuje tę decyzję jako formę systemowej recovery od medialnych nawyków, które ją niszczyły. Każda z tych kobiet pokazuje, że recovery w polskim show-biznesie wymaga indywidualnego systemu – i że nie ma uniwersalnego scenariusza. Felicjańska, Tajner, Sowińska – trzy zupełnie różne kobiety z trzema zupełnie różnymi historiami, ale każda z nich musiała własnymi siłami zaprojektować sobie strategię, która pozwala jej dziś funkcjonować zdrowiej niż w przeszłości.

Dlaczego dziś Felicjańska o tym mówi

Dlaczego dziś Felicjańska o tym mówi

Decyzja Felicjańskiej o publicznym mówieniu o swoim alkoholizmie nie była łatwa. Modelka rozważała ją przez lata, ważąc, czy te wyznania nie skomplikują jej sytuacji zawodowej i osobistej. Ostatecznie zdecydowała, że milczenie byłoby formą tchórzostwa – bo polski show-biznes wciąż uznaje alkoholizm za temat, którego należy się wstydzić. „Jeśli choć jedna kobieta dzięki mojej historii zauważy w sobie symptomy zbliżającego się problemu, to warto” – to częste zdanie Felicjańskiej w wywiadach. Ten cel daje jej siłę do tego, by mimo dyskomfortu wracać do tych wspomnień publicznie.

Po Sri Lance Felicjańska deklaruje, że zamierza być coraz bardziej aktywna w publicznych rozmowach o problemach kobiet w polskim show-biznesie. Nie tylko o alkoholizmie, ale też o przemocy domowej, starzeniu się w branży, terapii i recovery. Modelka uważa, że ma do tego nie tylko prawo, ale też obowiązek – jako osoba, która sama przeszła przez to wszystko i ma narzędzia, by mówić o tym konstruktywnie. Inne uczestniczki Królowej Przetrwania reprezentują różne strategie radzenia sobie z trudnymi tematami osobistymi. Konflikt Natalisy z Felicjańską o zlekceważone wyznanie pokazał zresztą, że nawet kobiety o podobnych biografiach traumatycznych nie zawsze potrafią się nawzajem słuchać w sytuacjach kryzysowych. Felicjańska dziś szczególnie pilnuje, by w każdej rozmowie o ciężkich tematach być w pełni obecną – nawet kosztem własnego zmęczenia. Ta lekcja z dżungli była dla niej jedną z najbardziej wartościowych zdobyczy całego programu.

Przewijanie do góry