Dominika Serowska, partnerka Marcina Hakiela, w wywiadzie dla podcastu Bez Maski opowiedziała o medialnym bombardowaniu, jakie spotkało ją na początku związku z tancerzem. Stałe porównania z byłą żoną Hakiela były niefajne i ciągłe.
Niefajne bombardowanie z początków związku
Dominika Serowska, gdy wchodziła w związek z Marcinem Hakielem, wiedziała, że nie zaczyna zwykłej relacji. Tancerz, znany szerokiej publiczności z Tańca z Gwiazdami i kilkunastu innych projektów telewizyjnych, przez wiele lat był mężem Katarzyny Cichopek, jednej z najbardziej rozpoznawalnych aktorek w Polsce. Rozwód obojga był medialnym wydarzeniem ciągnącym się przez miesiące, więc każda jego nowa partnerka natychmiast trafiała na czołówki portali plotkarskich. Serowska doświadczyła tego od pierwszego dnia, gdy ich związek stał się publicznie znany.
W rozmowie z Małgorzatą Rozenek-Majdan w podcaście Bez Maski, towarzyszącym Królowej Przetrwania, Serowska otwarcie nazwała ten okres „niefajnym bombardowaniem”. Termin nie jest przypadkowy – to dokładnie odzwierciedla, jak czuje się kobieta, gdy każdy dzień zaczyna się od kolejnego artykułu o tym, że „nie jest tak ładna jak Cichopek”, „ma za małe usta” albo „jest tylko zastępczą wersją”. Dla Serowskiej, kobiety bez wcześniejszego doświadczenia w tabloidowej rzeczywistości, ten okres był absolutnie wyczerpujący psychicznie. Każda decyzja – o stylu, o wystąpieniu na evencie, o publicznej wypowiedzi – musiała być podejmowana ze świadomością, że zostanie porównana do tego, co zrobiłaby kiedyś poprzednia partnerka tancerza.
Porównania, których nie sposób uniknąć
Mechanizm porównywania nowej partnerki do byłej żony jest w polskich mediach standardem – i to nie ma nic wspólnego z prawdziwym dziennikarstwem, lecz z najbardziej prymitywnym poziomem narracji plotkarskiej. Nowa partnerka znanego mężczyzny jest natychmiast definiowana przez to, kim jest poprzedniczka, zamiast przez własne kwalifikacje i osobowość. To dehumanizujący zabieg, który Serowska musiała znosić każdego tygodnia w pierwszych miesiącach związku z Hakielem. Niektóre nagłówki były zwykłymi pytaniami „Kim jest tajemnicza nowa partnerka Hakiela?”, inne wprost prowokacyjnymi „Nowa Hakiela nie umywa się do Cichopek?”.
Serowska podkreśla, że nigdy nie chciała być „drugą Cichopek” – bo nie zamierza imitować nikogo. Jest sobą, ze swoim własnym życiem, własnymi wartościami i własnym pomysłem na bycie partnerką. Hakiel, z którym jest dziś szczęśliwa i z którym tworzą razem rodzinę, też tego od niej nie oczekuje. To dla obojga oczywiste – relacja zbudowana na schemacie „zastąp poprzedniczkę” nie miałaby szans przetrwać. Serowska z dumą mówi, że jest to dla niej powód do większej satysfakcji – bo zbudowali z Hakielem coś nowego, a nie remake. Mimo to medialne porównania nie ustały i prawdopodobnie nie ustaną przez najbliższe lata, dopóki Hakiel pozostanie postacią rozpoznawalną w polskim show-biznesie.
Bieda Kamp jako test odporności psychicznej
W tym kontekście udział Serowskiej w Królowej Przetrwania nabiera dodatkowego znaczenia. Dla kobiety, która od miesięcy żyje pod permanentnym medialnym mikroskopem, dżungla Sri Lanki była paradoksalnie wyzwaniem mniejszym niż codzienna polska rzeczywistość. Tutaj nikt nie pytał ją o Cichopek, nie porównywał z byłą żoną tancerza, nie wytykał drobnych różnic w wyglądzie – tylko trzeba było zbudować legowisko z desek i poradzić sobie z karaluchami. To była forma odpoczynku od medialnej presji, choć w ekstremalnych warunkach fizycznych.
Sama Serowska w wywiadach po programie podkreśla, że Bieda Kamp był dla niej okazją do pokazania siebie jako pełnowartościowej osoby – matki, kobiety, partnerki, ale też po prostu człowieka, który radzi sobie z trudnościami. Wzięła ze sobą do plecaka kocyk swojego syna – jedyny przedmiot łączący ją z bezpiecznym światem domowym. Ten detal jest dla wielu widzów najbardziej wzruszającym momentem jej obecności w programie. Wszystkie chwile codzienności, w tym realia Bieda Kampu w Królowej Przetrwania, dały Serowskiej możliwość zaprezentowania siebie poza ramą „nowej Hakiela”. Po raz pierwszy od początku związku z tancerzem mogła być po prostu Dominiką, a nie zastępczą wersją kogokolwiek.
Mycie zębów palcem – autentyczność, której nikt się nie spodziewał
Jednym z najbardziej komentowanych momentów obecności Serowskiej w programie było jej wyznanie, że nie zabrała ze sobą szczoteczki do zębów i przez kilka dni myła je palcem. To detal, który dla widzów był jednocześnie zabawny, autentyczny i absolutnie ludzki. Partnerka znanego tancerza, kobieta, którą polskie media regularnie pokazują w eleganckich stylizacjach, w obozie nie udawała kogoś innego – przyznała się do swojej pomyłki w pakowaniu i poradziła sobie z nią najprostszym sposobem. Ten moment był dla wielu widzów ważniejszy niż wszystkie elegancko zaaranżowane sesje zdjęciowe Serowskiej z poprzednich miesięcy. Pokazał, że pod warstwą medialnego wizerunku jest po prostu kobieta z poczuciem humoru i pragmatycznym podejściem do trudnych sytuacji.
Nie wszystkie uczestniczki programu odebrały zachowanie Serowskiej tak ciepło. Anna Sowińska, weteranka reality show znana wcześniej jako Mała Ania, kilkakrotnie zarzuciła partnerce Hakiela hipokryzję w dżungli – twierdziła, że Serowska udaje „naturalność”, którą w rzeczywistości buduje pod kamerą. To zarzut, którego Serowska nie skomentowała publicznie z taką samą zaciętością, z jaką inne uczestniczki broniły się przed atakami Sowińskiej. Sama uznała, że nie ma sensu wchodzić w spirale wzajemnych oskarżeń, bo to dokładnie to, czego oczekuje od niej polski tabloid – kolejna porcja konfliktu, którym można karmić nagłówki przez następne tygodnie.
Co dalej? Serowska po programie
Po Królowej Przetrwania Serowska konsekwentnie buduje swoją publiczną pozycję – już nie jako „ta od Hakiela”, ale jako Dominika Serowska. Plany obejmują własne projekty zawodowe, własną obecność w mediach społecznościowych i własną narrację o tym, kim jest, niezależnie od tego, kim był jej partner przed nią. To proces, który zajmuje lata – bo polskie media długo trzymają się raz nadanych etykiet. Ale Serowska konsekwentnie pokazuje, że jest gotowa na tę walkę i nie zamierza się poddawać.
Z perspektywy Hakiela związek z Serowską również jest nowym otwarciem. Dla tancerza, który przeszedł przez głośny rozwód i medialny ostracyzm, Serowska jest osobą, która towarzyszyła mu w trudnym okresie i która rozumiała jego sytuację bez moralizatorskich uwag. Mechanizm medialnego ostracyzmu nie jest tu czymś nieznanym – dokładnie taki sam los spotkał kiedyś inną postać polskich mediów, Monikę Jarosińską z jej 7 latami niebytu po konflikcie z Dodą. Polskie media potrafią karać niektóre osoby latami za pojedyncze wydarzenia, a Serowska, choć dla niej skala jest mniejsza, doświadczyła tego mechanizmu na własnej skórze. Dziś, kilkanaście miesięcy po pierwszych nagłówkach o „nowej Hakiela”, już ma za sobą wystarczająco dużo, by mówić o tym z dystansem – i właśnie ta perspektywa dystansu czyni jej wypowiedzi w Bez Maski tak interesującymi dla widzów. Kobieta, która kiedyś była przedmiotem porównań, dziś z pełnym spokojem wyjaśnia, dlaczego nie zamierzała wpisać się w żaden z gotowych scenariuszy.
