Anna Sowińska o Karolinie Pajączkowskiej: poniżała innych

Anna Sowińska, czyli Niska Anna, mocno krytykuje Karolinę Pajączkowską. Reporterka, jej zdaniem, w obozie poniżała inne uczestniczki, używając swojego dziennikarskiego autorytetu jako broni. Konflikt weteranek różnych światów polskich mediów.

Sowińska wytyka Pajączkowskiej

Anna Sowińska, znana w polskich mediach jako Niska Anna – czyli kobieta, która świadomie zaakceptowała upływ czasu i porzuciła pseudonim Mała Ania – w wywiadach po Królowej Przetrwania nie ukrywała swojej krytyki wobec Karoliny Pajączkowskiej. Według Sowińskiej reporterka w obozie poniżała inne uczestniczki, używając swojego autorytetu dziennikarskiego jako narzędzia dominacji nad młodszymi i mniej doświadczonymi paniami. To zarzut bardzo mocny, padający z ust kobiety, która sama przez lata była uczestniczką polskich reality show i widziała w nich wszelkie możliwe konflikty. Sowińska, jako weteranka gatunku, ma w polskich mediach reputację osoby, która rzadko atakuje kolegów z planu publicznie – tym mocniej wybrzmiała jej krytyka Pajączkowskiej.

Niska Anna podkreśla, że nie krytykuje Pajączkowskiej za jej tradycyjne wartości czy konserwatywne poglądy. Reporterka ma pełne prawo wyrażać opinie, jakie chce, i Sowińska jest gotowa się z nimi nie zgadzać bez agresji. Problem leży w sposobie, w jaki Pajączkowska komunikuje te opinie w obozie – z poczuciem wyższości nad innymi i z brakiem szacunku dla pań, które reprezentują inne biografie zawodowe. Dla Sowińskiej to jest niedopuszczalne, niezależnie od tego, jak słuszne mogą być merytorycznie poglądy reporterki. Niska Anna sama, mimo długoletniej obecności w polskich mediach, nie pozwala sobie na takie zachowanie wobec młodszych koleżanek z planu.

Konkretne sytuacje z obozu

Sowińska w wywiadach po programie wymienia konkretne sytuacje, w których Pajączkowska, jej zdaniem, przekraczała granice. Reporterka wielokrotnie przerywała wypowiedzi młodszych uczestniczek, korygowała ich gramatykę i sposób mówienia, sugerowała, że ich opinie są niezasadne, ponieważ „brakuje im wykształcenia”. Te interakcje, zdaniem Niskiej Anny, były dla młodszych pań w obozie szczególnie dotkliwe – bo reporterka miała nad nimi przewagę dziennikarską, której one nie mogły zrównoważyć żadnym zawodowym argumentem.

Najmocniejszym przykładem był według Sowińskiej konflikt Pajączkowskiej z Aga Grzelek o influencerstwo jako zawód. Spór Pajączkowskiej z Grzelek o influencerstwo nie był dla Sowińskiej zwykłą wymianą opinii, lecz formą publicznego upokorzenia młodej celebrytki. Reporterka, zamiast traktować Grzelek jako równoprawną rozmówczynię, używała wobec niej tonu mentora pouczającego ucznia. Aga starała się zachować twarz, ale dla Sowińskiej było widoczne, że ten układ sił był z góry przegrany – bo Pajączkowska miała autorytet dziennikarski, którego Grzelek nie mogła zakwestionować bez utraty wiarygodności w obozie.

Niska Anna wymienia też inne konkretne sytuacje. Pajączkowska konfrontowała się z Dominiką Rybak o jej wulgarność, z Sofi Sivokhą o relację z Wojtkiem Golą, z Natalisą o pokazywanie ciała w młodym wieku. Każda z tych pań była przez reporterkę traktowana z poczuciem dziennikarskiej wyższości, co dla Sowińskiej jest fundamentalnym naruszeniem zasad koleżeństwa w obozie. Niska Anna podkreśla, że Pajączkowska nigdy nie była otwarta na to, że ktoś z młodszych uczestniczek mógłby mieć rację w jakimkolwiek punkcie. Wszystkie jej rozmowy zaczynały się i kończyły założeniem, że ona ma autorytet, a inne panie powinny się z nim liczyć. Dla Sowińskiej, weteranki, która sama przeszła przez wiele reality show, ten styl był nie tylko irytujący, ale też zawodowo niebezpieczny – bo zniechęcał inne uczestniczki do otwartości w obozie.

Dwa style weterańskie

Konflikt Sowińska-Pajączkowska to w gruncie rzeczy konflikt dwóch zupełnie różnych stylów bycia weteranką polskich mediów. Sowińska, choć ma za sobą lata Warsaw Shore i innych reality show, w obozie przyjmuje rolę spokojnej obserwatorki, która młodszym koleżankom z planu daje przestrzeń do wyrażania własnych opinii. Niska Anna, kobieta, która świadomie zaakceptowała upływ czasu i porzuciła pseudonim Mała Ania, traktuje swoją obecność w polskich reality show z dystansem i autoironią. Nie zamierza nikogo nawracać na „swoją prawdę” – po prostu jest, obserwuje i dzieli się czasem ironicznymi komentarzami.

Pajączkowska reprezentuje przeciwny model. Reporterka traktuje swoją obecność w obozie jako misję – okazję do tego, by polskiej publice pokazać, że nie wszystko, co dziś dzieje się w mediach społecznościowych, zasługuje na akceptację. Stąd jej konsekwentne moralizatorskie pouczenia w obozie, które Sowińska uważa za przekroczenie granic i niepotrzebne ośmieszanie kolegów z planu. Dla Niskiej Anny to nie jest sposób bycia weteranką – to sposób bycia „starszą siostrą, która wszystko wie lepiej”. A taka rola, choć formalnie wynika z większego doświadczenia, w praktyce niszczy relacje koleżeńskie i wciąż pozycje konkretnych osób w grupie.

Sowińska na Malcie – dystans daje perspektywę

Niska Anna od lat mieszka na Malcie ze swoim mężem Robertem oraz dwoma bichonami Zofią i Bożeną. Ten dystans od polskiej rzeczywistości daje jej szczególną perspektywę na konflikty, które obserwuje w polskich mediach. Sowińska widzi to, że polski show-biznes potrafi karmić się dramatami, które gdzie indziej nie miałyby szans na taką trwałość medialną. Konflikt Pajączkowska-Grzelek o influencerstwo, który Niska Anna obserwowała z bliska w obozie, w warunkach maltańskich byłby zwykłą wymianą opinii zapominaną po godzinie. W polskich mediach stał się tematem trwającym tygodniami, generującym zasięgi i napędzającym dalsze konflikty. Sowińska, jako osoba, która świadomie wyszła z tej dynamiki, ma do niej dziś szczególnie krytyczny stosunek.

Czy doszło do pojednania?

Po programie Sowińska i Pajączkowska nie utrzymują kontaktu osobistego. Niska Anna deklaruje, że nie ma do reporterki osobistych pretensji, ale też nie zamierza udawać przyjaźni, której między nimi nie ma. Pajączkowska też nie eskaluje konfliktu – jej energia jest skierowana na inne pola, w tym na publiczną krytykę OnlyFans i na promocję jej własnej książki o doświadczeniach z polskich mediów. Obie panie zachowują dystans, który dla obu jest najbardziej zdrowym rozwiązaniem.

Z perspektywy widzów polskich mediów społecznościowych konflikt Sowińska-Pajączkowska jest przykładem szerszego zjawiska – generacyjnej i kulturowej niezgody między różnymi typami weteranek polskiego show-biznesu. Niska Anna reprezentuje styl dystansu i autoironii, Pajączkowska styl moralizatorski i misyjny. Obie panie mają swoje uzasadnione racje, ale nie potrafią się dogadać, bo ich systemy wartości nie zazębiają się w żadnym konkretnym punkcie. Anna Sowińska, która wróciła do TV dla kasy i dla fejmu, otwarcie deklaruje pragmatyczne motywacje uczestnictwa w reality show. Pajączkowska, dla której taka pragmatyka jest moralnie niedopuszczalna, reprezentuje przeciwny biegun. Polski show-biznes ma miejsce dla obu tych postaw, ale rzadko widzi je w jednym obozie – i właśnie dlatego ten sezon Królowej Przetrwania okazał się tak bogatym poligonem dramatycznym dla widzów. Niska Anna zapowiada, że nie zamierza wracać do tematu Pajączkowskiej w kolejnych wywiadach, chyba że reporterka sama go odświeży kolejną kontrowersyjną wypowiedzią publiczną.

Przewijanie do góry